Chodzi o to, że lokalnie panuje przekonanie, że mak służy wyłącznie do wyrobu heroiny i już niewielka jego ilość, jak na przykład kawałek babki makowej, może wprawić w stan narkotyczny. I nie pomagają wyjaśnienia, że to nie ten mak, i nie nasionka. Mak jest zatem niedostępny, a niektórzy wierzą, że nawet zakazany. Inni za to z dwuznacznym uśmiechem przyjmują zaproszenie na ciasto z makiem...
A ja dzisiaj w tonie raczej tych polnych maków.
Komplecik spódniczka i żakiecik, który uszyłam z czerwonego lnu. Oryginalnie obie części pochodzą z różnych numerów Burdy, spódnica to model 102 z numeru 08/2005, a żakiecik - model 118/119 z numeru 02/2007. Oba magazyny przeleżały sporo w szafie zanim do czegoś się przydały. Nawet było podejrzenie, że zostały spalone w piecu z całą resztą. Na moje szczęście jednak nie, bo bardzo lubię te dwa numery.
Mój żakiecik póki co nie ma jeszcze guzików - nie mogę się zdecydować! Nie wiem czy to dlatego, ze mam ich tu za dużo, czy może raczej bardziej podoba mi się bez guzików. Pewnie wszyję zatrzaski i tyle będzie jeśli chodzi o guziki.
Najpierw uszyłam spódnicę, właściwie to już jakiś czas temu. Moja spódniczka nie ma paska, jak to było w oryginale, a jedynie wykończyłam ją odszyciem. To przy tym modelu się zorientowałam, że mam 'krótkie nogi', to znaczy jak w rozmiarze 18, a nie 36. Niestety, tę spódnicę już skroiłam i uszyłam na rozmiar 36, ale już następną tego typu skrócę na pewno. Problem w tym, że w przypadku prostej spódnicy wystarczy ciachnąć z długości i leży OK. Ale jeśli model nie jest prosty, to niestety trzeba skracać części wykroju przed krojeniem.
Jeśli chodzi o żakiecik, to zachęcił mnie brak podszewki i dwie kropki wg. skali trudności Burdy. Prosty płaszcz na podszewce szyłam baardzo długo, a wcześniej jeszcze męczyłam się z modelem próbnym, żakiecikiem bez kołnierza, żeby w ogóle wiedzieć jak podejść do wierzchniego okrycia (może kiedyś go jeszcze zaprezentuję przy jakiejś okazji). Tym razem zależało mi na takim przewiewnym żakieciku na lato, więc adiós podszewko!
Bardzo lubię nosić czerwony, ale muszę przyznać że okropnie męczyły mi się oczy przy szyciu takiego intensywnie czerwonego materiału.
Oczywiście nie będę zawsze nosić obu części razem! W zestawie z białą bluzką wychodzi bardzo patriotycznie :)
Rysunki techniczne pozwoliłam sobie skopiować ze strony Osinka.ru.








































