Kto nie szukał choćby raz wkładki z wykrojami, która akurat postanowiła zmienić miejsce przebywania i wskoczyła do innego numeru (to jeszcze mniejsze zło) albo gdzieś zwyczajnie przepadła? W języku hiszpańskim istnieje idealne słowo na 'zagubionego wśród papierów':
traspapelado. Ja postanowiłam z tym zawalczyć i wymyśliłam taką oto kieszeń na złożone wykroje. Działa całkiem dobrze, dzielę się pomysłem.
Jako, że ostatnie dwie strony magazynu zarówno polskiej jak i hiszpańskiej edycji zajmuje reklama, można je bez straty do tego celu wykorzystać.
Potrzebny będzie papier, o kilka centymetrów większy od okładki (na przykład recykling starej okładki magazynu o większym formacie), nożyczki i klej. Nie będzie potrzebna cała szerokość - warto przyciąć arkusz z dłuższego boku o jakieś 6 cm. Z jednego boku należy też ściąć narożniki pod kątem 45 stopni (ja kroję na oko).
Po wybraniu na którą stronę kartki chcemy potem patrzeć (ja wybrałam, z oczywistych powodów, tę białą) podkładamy w taki sposób, aby narożniki okładki Burdy znajdowały się dokładnie na skośnej linii przyciętych narożników, o tak:
Teraz trzeba złożyć boki: najpierw ten dłuższy, potem te krótsze, a następnie przykleić. Wychodzi coś takiego:
Jak widać, prawy górny róg nie wyszedł tym razem idealnie - to efekty cięcia na oko;-). Ja jeszcze nie ufam klejom (nawet tym dobrym) i obklejam wszystkie brzegi taśmą klejącą. Dzięki temu się potem nie haczą między sobą, kiedy stoją na półce, a ja sobie w nich grzebię.
A tak wygląda gotowa kieszeń, do której można już wsunąć wkładkę. I teraz na pewno się nie zgubi!
Póki co nie wszystkie moje magazyny mają taką kieszeń, ale na bieżąco je wprawiam. Najbardziej potrzebujące są te starsze wydania które mają nie jeden arkusz z wykrojami, ale dwa - podwójna szansa na zagubienie (traspapelado?).