środa, 8 maja 2013

Jeszcze raz jedwab

Po tym jak w ostatnim poście wróciłam do zdjęcia bluzki skrojonej na bazie koszulki bez rękawów, postanowiłam wrócić do tego wykroju. Bardzo lubię ten model, jest wygodny, bo uszyty ze skosu, nie wymaga zamka - wkłada się zwyczajnie przez głowę, a przy tym doskonale się układa. No i jest ekspresowy w szyciu.




Tym razem użyłam cienkiego jak mgiełka jedwabnego szyfonu w małe kropeczki. Kupiłam go w sklepie z resztkami, i dopiero w domu sprawdziłam czy aby na pewno jest to autentyczny jedwab (podpalając ścinek materiału nad umywalką - śmierdział jak palone włosy, czyli próba wypadła pozytywnie). Tkanina wypadła znacznie lepiej niż poliestrowa satyna - jest bardziej miękka i nareszcie dekolt układa się tak jak powinien.

Pod spód założyłam uszytą również własnoręcznie koszulkę na ramiączkach, w kolorze zbliżonym do tkaniny na bluzkę wierzchnią. Wcale jej nie widać, a jednocześnie ukrywa co jest do ukrycia.




Zdjęcia powstały przy okazji spaceru po deptaku, gdzie podziwialiśmy różne omszone chochoły, zwane tutaj "Os Maios", które nawiązują do jakiejś starożytnej tradycji. Obecnie nie tylko wystawia się chochoły, ale i inne omszone obiekty. Mnie osobiście  bardzo przypadł do gustu kołowrotek.



A na koniec trochę retro i motorower z targu starociami. Na kupno pozwolić sobie nie mogę, ale za zdjęcie - jak najbardziej!

czwartek, 18 kwietnia 2013

Baby blue - czyli nowe wcielenie jedwabnej bluzki

Swojego czasu może była to i piękna jedwabna bluzka, założona na kilka okazji przez moją siostrę. Niestety, z czasem jej blask nieco przygasł i znalazła się w worku z ubraniami 'dla biednych'. Ja jednak postanowiłam odzyskać ten piękny jedwab i dać mu drugie życie. 

Tak bluzka wyglądała w poprzednim wcieleniu:


Szlachetny jedwab w jednym z najmodniejszych kolorów nadchodzącego sezonu: baby blue. Postanowiłam odtworzyć (co prawda tylko z obrazka) model retro. 


Wykrój stworzyłam na podstawie modelu 119 z grudniowej Burdy (2012), do którego dorobiłam kołnierzyk (nakombinowałam tak, że ciężko określić pierwowzór). Oryginalny wykrój mocno zwęziłam, żeby był jak najbardziej dopasowany, bo niestety zbyt luźne modele nie leżą na mnie najlepiej. Upewniłam się też robiąc model próbny czy w ogóle uda mi się założyć taką zwężoną bluzkę.

I tak oto powstała....





Na początku miałam całą masę prucia, bo pierwotny model we wszystkich zakamarkach zamiast jednego szwu miał aż trzy (nie licząc obrzucenia). Kiedy udało mi się wreszcie pokonać tę przeszkodę, uprałam 'szmatki' i uprasowałam, żeby się lepiej kroiło i żeby znikły miejsca oryginalnych szwów (tak sobie zniknęły, może po drugim i trzecim praniu nie będzie ich widać). 

Dopasowanie wykroju do tak skromnej ilości materiału to był istny tetris, ale się udało. Jedyny mankament to taki, że rękawy wyszły krótsze niż te w Burdzie i na rysunku, bo niestety nie starczyło materiału, ale chyba nie rzuca się w oczy.



A poniżej kilka propozycji 'z wyższej półki' w kolorze baby blue:



I jeszcze na koniec moja poprzednia bluzka w kolorze baby blue, odrysowana od dzianinowej koszulki. Zdjęcie jest trochę ciemne, ale musicie mi wierzyć, że kolor ma prawie idealnie taki sam jak tytułowa jedwabna.




Uszyłam ją w przypływie niecierpliwości, czekając na dostawę pierwszej Burdy z prenumeraty (nie miałam wtedy jeszcze w Hiszpanii żadnego wykroju, więc jakoś trzeba było kombinować...). Materiał trochę mnie zawiódł, bo delikatna poliestrowa tkanina okazała się dość sztywna i dekolt nie chciał swobodnie opadać, co trochę nadrobiłam marszcząc ramiona.
Bluzka jest bardzo wąska, bo uszyłam ją na podstawie obcisłej koszulki, ale dzięki temu, że przód skrojony jest ze skosu, zakłada się bez problemu przez głowę i leży całkiem dobrze. 

sobota, 16 marca 2013

Z nieco innej epoki

Tę spódnicę chciałam uszyć od dłuższego czasu, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniego materiału. Aż pewnego dnia, w moim ulubionym sklepie z resztkami pojawił się niespodziewanie materiał idealny: elastyczna bawełniana gabardyna w kolorze pudrowego różu. (Ostatnio to mój ulubiony kolor, chociaż kiedyś go nie cierpiałam! Jako mała dziewczynka nigdy nie chciałam nosić różowych gumek do włosów ani dresików).



Model jest z nieco innej epoki. Został opublikowany w Burdzie ze stycznia 1991 roku. Już wtedy 'interesowałam się' szyciem, co widać doskonale po stanie tego egzemplarza: 


Pamiętam, że razem z siostrą 'zamawiałyśmy' upatrzone modele. Numer zawiera też bajeczne stroje karnawałowe, które oczywiście też 'zamówiłyśmy'. Bardzo podoba mi się sposób w jaki autorzy zwracali się wtedy do czytelniczek: per 'Pani'. 

Poniżej rysunek techniczny kompletu, a w tle arkusz z wykrojami. Trochę się napracowałam, żeby znaleźć ten właściwy w tym labiryncie.



Wykrój co prawda jest dostępny tylko w 3 rozmiarach, oczywiście żaden z nich nie jest moim rozmiarem, ale dzięki podpowiedzi dot. rozm. 42 łatwo się można zorientować jak zmniejszyć wykrój. Mój 'wykombinowany' 36 leży jak ulał. 



Spódnica zaczyna się powyżej talii i ma z tyłu cztery zaszewki. Moja jest nieco krótsza niż oryginał, i jako że materiał którego użyłam jest dość elastyczny, zrezygnowałam z rozcięcia z tyłu. 

 
----


Tak naprawdę ten post miał być opublikowany prawie miesiąc temu, ale... 
Kiedy nareszcie skończyłam spódnicę, przymierzyłam, poszłam na chwilę do kuchni zamieszać w garnku z sosem pomidorowym... resztę możecie sobie dopowiedzieć. :/ 

Oczywiście plamy od razu zaprałam, ale nic z tego. Wrzuciłam zatem do pralki, i wydawało się na mokro, że wszystko jest OK, ale plamy nadal się trzymały! Wobec tego poszłam na poszukiwania dobrego odplamiacza, i wreszcie moje plamy Vanished! W tym czasie uszyłam parę innych rzeczy, więc trochę się wszystko opóźniło. Ale co się odwlecze, to nie uciecze.

wtorek, 12 marca 2013

Nieco bardziej ekskluzywnie

Moja nowa koszula odbiega nieco stylem od innych moich kreacji. Według niektórych wyglądam w niej jakbym się wybierała na zajęcia na Oksfordzie. (No voy a decir quien me ha dicho que en esta camisa parezco como si estuviera yendo a clase en Oxford...)


Tak naprawdę jedynym ekskluzywnym elementem jest tutaj materiał, kupiony w moim ulubionym sklepie z resztkami tkanin, pochodzącymi głównie z Inditexu. Zgarnęłam końcówkę beli. 

Użyłam wykroju modelu 104 z Burdy num. 05/2012. Użyłam go wcześniej do uszycia białej bluzki, którą widać w moim pierwszym poście. To idealny wykrój na bluzkę dla mnie! Nic nie musiałam poprawiać. Jedyne co przerobiłam to kołnierzyk. Postanowiłam uszyć taki prawdziwy, ze stójką. Skorzystałam z modelu w czerwcowym krótkim kursie szycia, zmniejszyłam, przymierzyłam i pasuje!



Postanowiłam też niektóre detale wykonać z białej tkaniny, żeby nie było tak nudno. 

Pierwszy raz zrobiłam takie mankiety, i naprawdę nie było trudno. First time well done - czasem się udaje ;-)

niedziela, 3 marca 2013

Coś innego - Torebka

Torebka to dla mnie bardzo trudny zakup: nigdy się nie mogę zdecydować. Problem w tym, że zawsze szukam 'torebki idealnej', nie za dużej, nie za małej, najlepiej uniwersalnej, a takiej póki co jeszcze nie znalazłam. 
Nic tylko samemu sobie uszyć...



Taka torebka to świetny sposób na wykorzystanie resztek materiałów. Ta powstała z resztki czerwonego flauszu, z którego uszyłam kiedyś spódniczkę. Jako, że to była jedna z pierwszych, kupiłam więcej materiału, tak por si acaso, czyli na wszelki wypadek.

Pasek uszyłam ze skóry - kupiłam kawałek takiej grubszej z kosza z resztkami. Trochę to był eksperyment, ale chyba wyszło nie najgorzej. Zaopatrzyłam się nawet w specjalną igłę do takiej grubaśnej skóry i maszyna sobie poradziła bez problemu.



Torebka posiada podszewkę i wewnętrzną kieszonkę. Zapięcie magnetyczne wymontowałam z jakiejś starej zużytej torebki - nie ma to jak recycling. 


Wykrój wykombinowałam sama, wycięłam z gazety, trochę przerobiłam i jest. Myślę, że niejedną torebkę jeszcze z niego uszyję. 

............................................
Para las seguidoras que no entienden el polaco: Es mi primer bolso, hecho de restos de una falda y cierre de iman reciclado. Va a haber mas versiones en el futuro seguro.

sobota, 23 lutego 2013

Mój ulubiony ciuch...

... to jednak spódnica.

Nie tylko najlepiej się szyje, ale przede wszystkim najłatwiej się nosi. 

Tym razem uszyłam spódnicę z lekko elastycznego dżinsu. Chciałam jednak, żeby nie była taka 'ordynarna', jak to zazwyczaj bywa z dżinsowymi spódniczkami. 

A oto efekt:

      
































Tym razem skorzystałam z różnych wykrojów i spódniczka powstała na podstawie dwóch zupełnie niezależnych modeli. 

Karczek powstał na podstawie spódnicy 110 z numeru 02/2007:


Dół skombinowałam z innej prostej spódnicy, nie pamiętam już dokładnie z którego numeru, ale jakakolwiek prosta spódnica się nadaje. 
Wykrój tej drugiej spódnicy skróciłam od góry o długość karczka. Na styku dwóch części wszyłam ozdobną tasiemkę. Dzięki temu spódniczka nie jest taka 'smutna'. 


I oczywiście już dołączyła do grona moich ulubionych spódniczek!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Satynowa elegancja

Korsarz - tak nazwał mnie mój mężczyzna kiedy założyłam po raz pierwszy tę bluzkę. Coś w tym jest...



Wcale nie planowałam jej uszyć, ale kiedy znalazłam bawełnianą satynę w kolorze
czekoladowym, która tak idealnie pasowała do tego modelu, nie mogłam się oprzeć. Bluzka jest lekka, bardzo miła w dotyku i przyjemnie się ją nosi. Niestety dość łatwo się gniecie. 

Do jej uszycia użyłam wykroju 108 z Burdy z 11/2012. Jednak w trakcie szycia pokusiłam się o małe przeróbki: dodałam z tyłu głębokie zaszewki (inaczej bluzka zupełnie by na mnie nie leżała), a także wyeliminowałam marszczenia przy szyi, robiąc odpowiednie zakładki. Rękawy mojej bluzki są wiązane na tasiemki, co widać na tym zdjęciu:



Mój ulubiony detal to kryte zapięcie, które sprawia, że bluzka zaraz staje się bardziej elegancka. Jest idealna do spódnicy, do spodni, jak również pod kamizelkę. Według mnie najlepiej wyglądają w komplecie z jasnymi spodniami.


wtorek, 12 lutego 2013

Uszyłam spodnie!

W dodatku nareszcie uszyłam takie, które dobrze na mnie leżą. Poprzednie próby wychodziły różnie, chociaż mam w szafie jakieś w miarę udane szorty. 


Materiał ma zielony wzór w kratkę. Stuprocentowy poliester nie jest specjalnie elastyczny (chociaż wcale nie przeszkadza to w noszeniu spodni). Niestety dość ciężko się go szyło, bo okazał się bardzo sztywny, i niezbyt dobrze prasowało. W końcu wpadłam na pomysł, żeby potraktować go bardzo gorącym żelazkiem, najpierw na próbce, potem na całości i dzięki temu uzyskałam całkiem trwałe kanty. 

 
Na przyszłość pewnie będę unikała poliestru. Tym razem dałam się ponieść, bo bardzo spodobał mi się wzór tkaniny. Myślę, że lepszą opcją byłaby lekko elastyczna bawełna lub gabardyna, niekoniecznie elastyczna. 

  Wykrój spodni pochodzi z Burdy nr 02/2007 mod. 115.


Model jest dość łatwy: nie posiada kieszeni, zapięcie ma z boku i wyłącznie na zamek błyskawiczny. W sam raz na pierwsze przymiarki do spodni.

wtorek, 5 lutego 2013

Sewing Vintage Modern - czyli kupiłam pierwszą książkę o szyciu!

Pewnie już wszyscy słyszeli o najnowszej książce by Burda, wydanej w Nowym Jorku Sewing Vintage Modern. Nie mogłam się powstrzymać... 


Z tej okazji założyłam nawet konto na Amazon, a wczoraj po południu (akurat kiedy byłam w pracy) przyszła moja nowa książka. 


Wydana w języku angielskim, książka zawiera szereg podstawowych wykrojów, które odpowiadają poszczególnym epokom. Każdej z nich poświęcony jest jeden rozdział, na początku którego znajduje się wstęp. Dowiemy z niego się kto 'stworzył' daną epokę, jakie postacie z wielkiego świata były ikonami stylu i jakie dodatki były najbardziej pożądane.



Po takim wprowadzeniu autorzy prezentują jeden lub więcej modeli charakterystycznych dla danej epoki. I tak w latach dwudziestych nauczymy się szyć sukienkę z obniżoną talią i falbankami (bardzo ładny model, trochę podobny do sukienki w piórka z listopadowej Burdy, jednak - co mnie bardzo cieszy - dużo bardziej dopasowany). W latach trzydziestych mamy rozkloszowaną sukienkę z gorsetem i pelerynką oraz marynarski top. Lata czterdzieste otwiera - i tu niespodzianka: męska koszula! Nareszcie mam szczegółową instrukcję. Lata pięćdziesiąte to typowa sukienka z szerokim dołem typu New Look, a także top i piżamka (myślę, że górę piżamki można by przerobić na ciekawy top). W latach sześćdziesiątych nie mogło zabraknąć sukienki pudełkowej, w bardzo uproszczonej wersji, a także sukienki zainspirowanej stylem Jackie Kennedy. Ponadto mamy tu dopasowane damskie spodnie i baaardzo romantyczną koszulę dla panów, oraz, uszytą według tego samego wykroju - męską kurtkę. Lata siedemdziesiąte to bardzo romantyczne modele w stylu ABBY. Oczywiście nauczymy się tu też szyć dzwony. Nielubiane przeze mnie lata osiemdziesiąte tym razem zaskoczyły mnie piękną gorsetową sukienką, zainspirowaną chyba Madonną i ładnym geometrycznym topem. 

Poniżej zdjęcie strony z wszystkimi modelami:



Nie wiem dlaczego brakuje romantycznej sukienki dla Dancing Queen

Podstawowe wykroje, które znajdują się bezpośrednio na arkuszach z tyłu książki, są tu zaznaczone na różowo. Wykroje pozostałych modeli powstały z tych pięciu podstawowych. I tu znajduje się cały 'cynk'.

Każda instrukcja szycia zaczyna się od dostosowywania wykroju, a często kompletnej jego przeróbki, jak na przykład tutaj: z góry sukienki/topu uzyskujemy części z których powstanie gorset!


To bardzo dobra lekcja dla takiej początkującej krawcowej jak ja. Może dzięki temu kiedyś się pokuszę o stworzenie samodzielnego wykroju?


Zakup oceniam jako udany, chociaż muszę przyznać, że po publikacji spodziewałam się  nieco więcej. Miałam nadzieję na więcej informacji teoretycznej na temat typowych modeli dla danej epoki. Bardzo pozytywnie oceniam za to szczegółowe instrukcje szycia i kreślenia nowych wykrojów. 

Komu mogę polecić tę książkę? Przede wszystkim początkującym, może nie takim 'od zera', ale takim, którzy wolą zajrzeć jak się szyje 'krok po kroku' i chcą sami nauczyć się tworzyć wykroje. I oczywiście wszystkim, którzy tak jak ja kochają styl vintage!

Zdjęcie okładki pochodzi ze strony Burda.com.

niedziela, 13 stycznia 2013

Kwieciście na zimę

Zmierzyłam się z kolejnym wyzwaniem: zimowy płaszcz! 
Nie miałam problemu z wyborem modelu, ponieważ tylko jeden miał poniżej 3 kropek trudności ;-) Tak naprawdę wybrałam prosty model ze względu na wzorzystą tkaninę. Co prawda było trochę pracy z dopasowaniem wzoru, całe szczęście, że miałam spory nadmiar materiału, ale myślę, że się udało.




Wykrój to płaszcz bez kołnierza, mod. 110 z marcowego numeru Burdy 2012, który można zobaczyć tutaj. Jako, że płaszcz miał być ciepły, zamiast cienkiej podszewki użyłam pikowanej podszewki z ocieplaczem.


Trochę miałam z tym roboty: ręcznie przyfastrygowałam wszystkie zapasy, żeby płasko się układały. Niestety nie chciały 'słuchać się' żelazka... Ale jestem zadowolona z końcowego efektu. Materiał w kwiaty kupiłam w sklepie internetowym Skład Bławatny. Strona oferuje bardzo ciekawe materiały, dość nietypowe i raczej niespotykane w innych sklepach.


Płaszcz dobrze się nosi zarówno do spódnicy jak i do spodni. Brak kołnierza to naprawdę praktyczne rozwiązanie. Można otulić się ciepłym szalem (albo futerkiem) i gotowe.