Moja nowa koszula odbiega nieco stylem od innych moich kreacji. Według niektórych wyglądam w niej jakbym się wybierała na zajęcia na Oksfordzie. (No voy a decir quien me ha dicho que en esta camisa parezco como si estuviera yendo a clase en Oxford...)
Tak naprawdę jedynym ekskluzywnym elementem jest tutaj materiał, kupiony w moim ulubionym sklepie z resztkami tkanin, pochodzącymi głównie z Inditexu. Zgarnęłam końcówkę beli.
Użyłam wykroju modelu 104 z Burdy num. 05/2012. Użyłam go wcześniej do uszycia białej bluzki, którą widać w moim pierwszym poście. To idealny wykrój na bluzkę dla mnie! Nic nie musiałam poprawiać. Jedyne co przerobiłam to kołnierzyk. Postanowiłam uszyć taki prawdziwy, ze stójką. Skorzystałam z modelu w czerwcowym krótkim kursie szycia, zmniejszyłam, przymierzyłam i pasuje!
Postanowiłam też niektóre detale wykonać z białej tkaniny, żeby nie było tak nudno.
Pierwszy raz zrobiłam takie mankiety, i naprawdę nie było trudno. First time well done - czasem się udaje ;-)
wtorek, 12 marca 2013
niedziela, 3 marca 2013
Coś innego - Torebka
Torebka to dla mnie bardzo trudny zakup: nigdy się nie mogę zdecydować. Problem w tym, że zawsze szukam 'torebki idealnej', nie za dużej, nie za małej, najlepiej uniwersalnej, a takiej póki co jeszcze nie znalazłam.
Nic tylko samemu sobie uszyć...
Taka torebka to świetny sposób na wykorzystanie resztek materiałów. Ta powstała z resztki czerwonego flauszu, z którego uszyłam kiedyś spódniczkę. Jako, że to była jedna z pierwszych, kupiłam więcej materiału, tak por si acaso, czyli na wszelki wypadek.
Pasek uszyłam ze skóry - kupiłam kawałek takiej grubszej z kosza z resztkami. Trochę to był eksperyment, ale chyba wyszło nie najgorzej. Zaopatrzyłam się nawet w specjalną igłę do takiej grubaśnej skóry i maszyna sobie poradziła bez problemu.
Torebka posiada podszewkę i wewnętrzną kieszonkę. Zapięcie magnetyczne wymontowałam z jakiejś starej zużytej torebki - nie ma to jak recycling.
Wykrój wykombinowałam sama, wycięłam z gazety, trochę przerobiłam i jest. Myślę, że niejedną torebkę jeszcze z niego uszyję.
............................................
Para las seguidoras que no entienden el polaco: Es mi primer bolso, hecho de restos de una falda y cierre de iman reciclado. Va a haber mas versiones en el futuro seguro.
Nic tylko samemu sobie uszyć...
Taka torebka to świetny sposób na wykorzystanie resztek materiałów. Ta powstała z resztki czerwonego flauszu, z którego uszyłam kiedyś spódniczkę. Jako, że to była jedna z pierwszych, kupiłam więcej materiału, tak por si acaso, czyli na wszelki wypadek.
Pasek uszyłam ze skóry - kupiłam kawałek takiej grubszej z kosza z resztkami. Trochę to był eksperyment, ale chyba wyszło nie najgorzej. Zaopatrzyłam się nawet w specjalną igłę do takiej grubaśnej skóry i maszyna sobie poradziła bez problemu.
Torebka posiada podszewkę i wewnętrzną kieszonkę. Zapięcie magnetyczne wymontowałam z jakiejś starej zużytej torebki - nie ma to jak recycling.
Wykrój wykombinowałam sama, wycięłam z gazety, trochę przerobiłam i jest. Myślę, że niejedną torebkę jeszcze z niego uszyję.
............................................
Para las seguidoras que no entienden el polaco: Es mi primer bolso, hecho de restos de una falda y cierre de iman reciclado. Va a haber mas versiones en el futuro seguro.
sobota, 23 lutego 2013
Mój ulubiony ciuch...
... to jednak spódnica.
Nie tylko najlepiej się szyje, ale przede wszystkim najłatwiej się nosi.
Tym razem uszyłam spódnicę z lekko elastycznego dżinsu. Chciałam jednak, żeby nie była taka 'ordynarna', jak to zazwyczaj bywa z dżinsowymi spódniczkami.
A oto efekt:
Tym razem skorzystałam z różnych wykrojów i spódniczka powstała na podstawie dwóch zupełnie niezależnych modeli.
Karczek powstał na podstawie spódnicy 110 z numeru 02/2007:
Dół skombinowałam z innej prostej spódnicy, nie pamiętam już dokładnie z którego numeru, ale jakakolwiek prosta spódnica się nadaje.
Wykrój tej drugiej spódnicy skróciłam od góry o długość karczka. Na styku dwóch części wszyłam ozdobną tasiemkę. Dzięki temu spódniczka nie jest taka 'smutna'.
I oczywiście już dołączyła do grona moich ulubionych spódniczek!
Nie tylko najlepiej się szyje, ale przede wszystkim najłatwiej się nosi.
Tym razem uszyłam spódnicę z lekko elastycznego dżinsu. Chciałam jednak, żeby nie była taka 'ordynarna', jak to zazwyczaj bywa z dżinsowymi spódniczkami.
A oto efekt:
Tym razem skorzystałam z różnych wykrojów i spódniczka powstała na podstawie dwóch zupełnie niezależnych modeli.
Karczek powstał na podstawie spódnicy 110 z numeru 02/2007:
Dół skombinowałam z innej prostej spódnicy, nie pamiętam już dokładnie z którego numeru, ale jakakolwiek prosta spódnica się nadaje.
Wykrój tej drugiej spódnicy skróciłam od góry o długość karczka. Na styku dwóch części wszyłam ozdobną tasiemkę. Dzięki temu spódniczka nie jest taka 'smutna'.
I oczywiście już dołączyła do grona moich ulubionych spódniczek!
poniedziałek, 18 lutego 2013
Satynowa elegancja
Korsarz - tak nazwał mnie mój mężczyzna kiedy założyłam po raz pierwszy tę bluzkę. Coś w tym jest...
Wcale nie planowałam jej uszyć, ale kiedy znalazłam bawełnianą satynę w kolorze czekoladowym, która tak idealnie pasowała do tego modelu, nie mogłam się oprzeć. Bluzka jest lekka, bardzo miła w dotyku i przyjemnie się ją nosi. Niestety dość łatwo się gniecie.
Do jej uszycia użyłam wykroju 108 z Burdy z 11/2012. Jednak w trakcie szycia pokusiłam się o małe przeróbki: dodałam z tyłu głębokie zaszewki (inaczej bluzka zupełnie by na mnie nie leżała), a także wyeliminowałam marszczenia przy szyi, robiąc odpowiednie zakładki. Rękawy mojej bluzki są wiązane na tasiemki, co widać na tym zdjęciu:
Mój ulubiony detal to kryte zapięcie, które sprawia, że bluzka zaraz staje się bardziej elegancka. Jest idealna do spódnicy, do spodni, jak również pod kamizelkę. Według mnie najlepiej wyglądają w komplecie z jasnymi spodniami.
Wcale nie planowałam jej uszyć, ale kiedy znalazłam bawełnianą satynę w kolorze czekoladowym, która tak idealnie pasowała do tego modelu, nie mogłam się oprzeć. Bluzka jest lekka, bardzo miła w dotyku i przyjemnie się ją nosi. Niestety dość łatwo się gniecie.
Do jej uszycia użyłam wykroju 108 z Burdy z 11/2012. Jednak w trakcie szycia pokusiłam się o małe przeróbki: dodałam z tyłu głębokie zaszewki (inaczej bluzka zupełnie by na mnie nie leżała), a także wyeliminowałam marszczenia przy szyi, robiąc odpowiednie zakładki. Rękawy mojej bluzki są wiązane na tasiemki, co widać na tym zdjęciu:
Mój ulubiony detal to kryte zapięcie, które sprawia, że bluzka zaraz staje się bardziej elegancka. Jest idealna do spódnicy, do spodni, jak również pod kamizelkę. Według mnie najlepiej wyglądają w komplecie z jasnymi spodniami.
wtorek, 12 lutego 2013
Uszyłam spodnie!
W dodatku nareszcie uszyłam takie, które dobrze na mnie leżą. Poprzednie próby wychodziły różnie, chociaż mam w szafie jakieś w miarę udane szorty.
Materiał ma zielony wzór w kratkę. Stuprocentowy poliester nie jest specjalnie elastyczny (chociaż wcale nie przeszkadza to w noszeniu spodni). Niestety dość ciężko się go szyło, bo okazał się bardzo sztywny, i niezbyt dobrze prasowało. W końcu wpadłam na pomysł, żeby potraktować go bardzo gorącym żelazkiem, najpierw na próbce, potem na całości i dzięki temu uzyskałam całkiem trwałe kanty.
Na przyszłość pewnie będę unikała poliestru. Tym razem dałam się ponieść, bo bardzo spodobał mi się wzór tkaniny. Myślę, że lepszą opcją byłaby lekko elastyczna bawełna lub gabardyna, niekoniecznie elastyczna.
Wykrój spodni pochodzi z Burdy nr 02/2007 mod. 115.
Model jest dość łatwy: nie posiada kieszeni, zapięcie ma z boku i wyłącznie na zamek błyskawiczny. W sam raz na pierwsze przymiarki do spodni.
Materiał ma zielony wzór w kratkę. Stuprocentowy poliester nie jest specjalnie elastyczny (chociaż wcale nie przeszkadza to w noszeniu spodni). Niestety dość ciężko się go szyło, bo okazał się bardzo sztywny, i niezbyt dobrze prasowało. W końcu wpadłam na pomysł, żeby potraktować go bardzo gorącym żelazkiem, najpierw na próbce, potem na całości i dzięki temu uzyskałam całkiem trwałe kanty.
Na przyszłość pewnie będę unikała poliestru. Tym razem dałam się ponieść, bo bardzo spodobał mi się wzór tkaniny. Myślę, że lepszą opcją byłaby lekko elastyczna bawełna lub gabardyna, niekoniecznie elastyczna.
Wykrój spodni pochodzi z Burdy nr 02/2007 mod. 115.
Model jest dość łatwy: nie posiada kieszeni, zapięcie ma z boku i wyłącznie na zamek błyskawiczny. W sam raz na pierwsze przymiarki do spodni.
wtorek, 5 lutego 2013
Sewing Vintage Modern - czyli kupiłam pierwszą książkę o szyciu!
Pewnie już wszyscy słyszeli o najnowszej książce by Burda, wydanej w Nowym Jorku Sewing Vintage Modern. Nie mogłam się powstrzymać...
Z tej okazji założyłam nawet konto na Amazon, a wczoraj po południu (akurat kiedy byłam w pracy) przyszła moja nowa książka.
Wydana w języku angielskim, książka zawiera szereg podstawowych wykrojów, które odpowiadają poszczególnym epokom. Każdej z nich poświęcony jest jeden rozdział, na początku którego znajduje się wstęp. Dowiemy z niego się kto 'stworzył' daną epokę, jakie postacie z wielkiego świata były ikonami stylu i jakie dodatki były najbardziej pożądane.
Po takim wprowadzeniu autorzy prezentują jeden lub więcej modeli charakterystycznych dla danej epoki. I tak w latach dwudziestych nauczymy się szyć sukienkę z obniżoną talią i falbankami (bardzo ładny model, trochę podobny do sukienki w piórka z listopadowej Burdy, jednak - co mnie bardzo cieszy - dużo bardziej dopasowany). W latach trzydziestych mamy rozkloszowaną sukienkę z gorsetem i pelerynką oraz marynarski top. Lata czterdzieste otwiera - i tu niespodzianka: męska koszula! Nareszcie mam szczegółową instrukcję. Lata pięćdziesiąte to typowa sukienka z szerokim dołem typu New Look, a także top i piżamka (myślę, że górę piżamki można by przerobić na ciekawy top). W latach sześćdziesiątych nie mogło zabraknąć sukienki pudełkowej, w bardzo uproszczonej wersji, a także sukienki zainspirowanej stylem Jackie Kennedy. Ponadto mamy tu dopasowane damskie spodnie i baaardzo romantyczną koszulę dla panów, oraz, uszytą według tego samego wykroju - męską kurtkę. Lata siedemdziesiąte to bardzo romantyczne modele w stylu ABBY. Oczywiście nauczymy się tu też szyć dzwony. Nielubiane przeze mnie lata osiemdziesiąte tym razem zaskoczyły mnie piękną gorsetową sukienką, zainspirowaną chyba Madonną i ładnym geometrycznym topem.
Poniżej zdjęcie strony z wszystkimi modelami:
Nie wiem dlaczego brakuje romantycznej sukienki dla Dancing Queen.
Podstawowe wykroje, które znajdują się bezpośrednio na arkuszach z tyłu książki, są tu zaznaczone na różowo. Wykroje pozostałych modeli powstały z tych pięciu podstawowych. I tu znajduje się cały 'cynk'.
Każda instrukcja szycia zaczyna się od dostosowywania wykroju, a często kompletnej jego przeróbki, jak na przykład tutaj: z góry sukienki/topu uzyskujemy części z których powstanie gorset!
To bardzo dobra lekcja dla takiej początkującej krawcowej jak ja. Może dzięki temu kiedyś się pokuszę o stworzenie samodzielnego wykroju?
Zakup oceniam jako udany, chociaż muszę przyznać, że po publikacji spodziewałam się nieco więcej. Miałam nadzieję na więcej informacji teoretycznej na temat typowych modeli dla danej epoki. Bardzo pozytywnie oceniam za to szczegółowe instrukcje szycia i kreślenia nowych wykrojów.
Komu mogę polecić tę książkę? Przede wszystkim początkującym, może nie takim 'od zera', ale takim, którzy wolą zajrzeć jak się szyje 'krok po kroku' i chcą sami nauczyć się tworzyć wykroje. I oczywiście wszystkim, którzy tak jak ja kochają styl vintage!
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony Burda.com.
Z tej okazji założyłam nawet konto na Amazon, a wczoraj po południu (akurat kiedy byłam w pracy) przyszła moja nowa książka.
Wydana w języku angielskim, książka zawiera szereg podstawowych wykrojów, które odpowiadają poszczególnym epokom. Każdej z nich poświęcony jest jeden rozdział, na początku którego znajduje się wstęp. Dowiemy z niego się kto 'stworzył' daną epokę, jakie postacie z wielkiego świata były ikonami stylu i jakie dodatki były najbardziej pożądane.
Po takim wprowadzeniu autorzy prezentują jeden lub więcej modeli charakterystycznych dla danej epoki. I tak w latach dwudziestych nauczymy się szyć sukienkę z obniżoną talią i falbankami (bardzo ładny model, trochę podobny do sukienki w piórka z listopadowej Burdy, jednak - co mnie bardzo cieszy - dużo bardziej dopasowany). W latach trzydziestych mamy rozkloszowaną sukienkę z gorsetem i pelerynką oraz marynarski top. Lata czterdzieste otwiera - i tu niespodzianka: męska koszula! Nareszcie mam szczegółową instrukcję. Lata pięćdziesiąte to typowa sukienka z szerokim dołem typu New Look, a także top i piżamka (myślę, że górę piżamki można by przerobić na ciekawy top). W latach sześćdziesiątych nie mogło zabraknąć sukienki pudełkowej, w bardzo uproszczonej wersji, a także sukienki zainspirowanej stylem Jackie Kennedy. Ponadto mamy tu dopasowane damskie spodnie i baaardzo romantyczną koszulę dla panów, oraz, uszytą według tego samego wykroju - męską kurtkę. Lata siedemdziesiąte to bardzo romantyczne modele w stylu ABBY. Oczywiście nauczymy się tu też szyć dzwony. Nielubiane przeze mnie lata osiemdziesiąte tym razem zaskoczyły mnie piękną gorsetową sukienką, zainspirowaną chyba Madonną i ładnym geometrycznym topem.
Poniżej zdjęcie strony z wszystkimi modelami:
Nie wiem dlaczego brakuje romantycznej sukienki dla Dancing Queen.
Podstawowe wykroje, które znajdują się bezpośrednio na arkuszach z tyłu książki, są tu zaznaczone na różowo. Wykroje pozostałych modeli powstały z tych pięciu podstawowych. I tu znajduje się cały 'cynk'.
Każda instrukcja szycia zaczyna się od dostosowywania wykroju, a często kompletnej jego przeróbki, jak na przykład tutaj: z góry sukienki/topu uzyskujemy części z których powstanie gorset!
To bardzo dobra lekcja dla takiej początkującej krawcowej jak ja. Może dzięki temu kiedyś się pokuszę o stworzenie samodzielnego wykroju?
Zakup oceniam jako udany, chociaż muszę przyznać, że po publikacji spodziewałam się nieco więcej. Miałam nadzieję na więcej informacji teoretycznej na temat typowych modeli dla danej epoki. Bardzo pozytywnie oceniam za to szczegółowe instrukcje szycia i kreślenia nowych wykrojów.
Komu mogę polecić tę książkę? Przede wszystkim początkującym, może nie takim 'od zera', ale takim, którzy wolą zajrzeć jak się szyje 'krok po kroku' i chcą sami nauczyć się tworzyć wykroje. I oczywiście wszystkim, którzy tak jak ja kochają styl vintage!
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony Burda.com.
niedziela, 13 stycznia 2013
Kwieciście na zimę
Nie miałam problemu z wyborem modelu, ponieważ tylko jeden miał poniżej 3 kropek trudności ;-) Tak naprawdę wybrałam prosty model ze względu na wzorzystą tkaninę. Co prawda było trochę pracy z dopasowaniem wzoru, całe szczęście, że miałam spory nadmiar materiału, ale myślę, że się udało.
Wykrój to płaszcz bez kołnierza, mod. 110 z marcowego numeru Burdy 2012, który można zobaczyć tutaj. Jako, że płaszcz miał być ciepły, zamiast cienkiej podszewki użyłam pikowanej podszewki z ocieplaczem.
Trochę miałam z tym roboty: ręcznie przyfastrygowałam wszystkie zapasy, żeby płasko się układały. Niestety nie chciały 'słuchać się' żelazka... Ale jestem zadowolona z końcowego efektu. Materiał w kwiaty kupiłam w sklepie internetowym Skład Bławatny. Strona oferuje bardzo ciekawe materiały, dość nietypowe i raczej niespotykane w innych sklepach.
Płaszcz dobrze się nosi zarówno do spódnicy jak i do spodni. Brak kołnierza to naprawdę praktyczne rozwiązanie. Można otulić się ciepłym szalem (albo futerkiem) i gotowe.
piątek, 9 listopada 2012
Jesienna i Zimowa
Nareszcie znalazłam chwilę na parę zdjęć moich nowych spódniczek. Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał pomysł uszycia ich z flauszu. Spódniczka zamienia się w ciepły i milutki kocyk... Zima w Hiszpanii potrafi być równie dokuczliwa jak w Polsce. Może nie ma tyle śniegu, ale przed zimnem się nie ucieknie.
A tak materiał wygląda z bliska:
Wykrój pochodzi z Burdy 04/2012, model 122В. Do modelu dorobiłam odszycia, a jako, że materiał jest dość elastyczny, dodatkowo wzmocniłam tasiemką szwy przy kieszeniach i szew łączący z odszyciem.

I jeszcze jedna fotka na koniec:
Moja zimowa spódniczka łączy w sobie moje ulubione elementy tej zimy: cieplutki flausz i różowy kolor, oraz długość: zdecydowanie przed kolano. Tym razem trzymałam się wykroju, który znajdziecie w sierpniowej Burdzie, mod. 134.

Póki co noszę ją z czarnym sweterkiem, ale już kombinuję dorobię do niej jakąś szarą zimową bluzkę...

Na koniec jeszcze jedna flauszowa spódniczka. Materiał znalazłam znowu w koszu z resztkami. Kosztował 5 euro i wydał mi się niedrogi. Przy kasie okazało się, że jest przeceniony o 50%. Mam słabość do resztek, takich akurat na spódniczkę. Zużyłam też resztkę brązowego materiału, który został ze skrojenia innej spódniczki.
Wykrój powstał na podstawie modelu prostej spódnicy z Burdy 09/2005, który nieco poszerzyłam (oryginalny miał z przodu kontrafałdę). Podszewka jest znacznie dłuższa i jest opatrzona brązową wstawką z tego samego materiału co pasek, dzięki czemu powstała druga, dolna warstwa. Z boku zapina się na kryty zamek i guzik.
W wersji eleganckiej z brązową koszulą:

I w wersji casual z bluzeczką w paski:
Jestem ciekawa jakie macie propozycje stylizacji z musztardową spódnicą.
Na początek spódniczka jesienna, z lżejszego materiału, który wygrzebałam w resztkach w sklepie. Wyszedł całkiem ładny ciuszek w stylu angielskim. W sklepie mieli również resztkę bardzo ładnej podszewki, którą widać poniżej.
A tak materiał wygląda z bliska:
Wykrój pochodzi z Burdy 04/2012, model 122В. Do modelu dorobiłam odszycia, a jako, że materiał jest dość elastyczny, dodatkowo wzmocniłam tasiemką szwy przy kieszeniach i szew łączący z odszyciem.

I jeszcze jedna fotka na koniec:
Moja zimowa spódniczka łączy w sobie moje ulubione elementy tej zimy: cieplutki flausz i różowy kolor, oraz długość: zdecydowanie przed kolano. Tym razem trzymałam się wykroju, który znajdziecie w sierpniowej Burdzie, mod. 134.

Póki co noszę ją z czarnym sweterkiem, ale już kombinuję dorobię do niej jakąś szarą zimową bluzkę...

Na koniec jeszcze jedna flauszowa spódniczka. Materiał znalazłam znowu w koszu z resztkami. Kosztował 5 euro i wydał mi się niedrogi. Przy kasie okazało się, że jest przeceniony o 50%. Mam słabość do resztek, takich akurat na spódniczkę. Zużyłam też resztkę brązowego materiału, który został ze skrojenia innej spódniczki.
Wykrój powstał na podstawie modelu prostej spódnicy z Burdy 09/2005, który nieco poszerzyłam (oryginalny miał z przodu kontrafałdę). Podszewka jest znacznie dłuższa i jest opatrzona brązową wstawką z tego samego materiału co pasek, dzięki czemu powstała druga, dolna warstwa. Z boku zapina się na kryty zamek i guzik.
W wersji eleganckiej z brązową koszulą:

I w wersji casual z bluzeczką w paski:
Jestem ciekawa jakie macie propozycje stylizacji z musztardową spódnicą.
czwartek, 8 listopada 2012
Burda 12/2012
Widzę, że na stronie Burdy pojawiła się już zapowiedź grudniowego numeru.
Prawdę mówiąc trochę smutne te nowe modele, ale jak zwykle znajdzie się coś i dla mnie.
W tej sukience zakochałam się od pierwszego wejrzenia:
Pudrowy róż to mój ulubiony kolor w tym sezonie. Długa, romantyczna kreacja... nie mogę się doczekać :-)
Bardzo podoba mi sie również sukienka retro, która pojawiła się już w zapowiedzi kolejnego numeru w listopadzie:
Tylko gdzie ja znajdę taką ładną tkaninę Boucle?
Z niecierpliwością czekam na nowy numer w kioskach. W tym miesiącu zakończyła się moja polska prenumerata Burdy. Niestety, w ciągu roku na drodze Polska-Hiszpania zaginęły aż trzy numery. Oczywiście redakcja niezwłocznie wysyłała za każdym razem kolejną kopię, jednak to trochę kłopotliwe, myślę, dla obu stron. Dlatego postanowiłam, że będę kupowała Burdę lokalnie, po hiszpańsku. Zobaczymy to będzie...
Zdjęcia pochodzą se strony www.burdastyle.de
Prawdę mówiąc trochę smutne te nowe modele, ale jak zwykle znajdzie się coś i dla mnie.
W tej sukience zakochałam się od pierwszego wejrzenia:
Pudrowy róż to mój ulubiony kolor w tym sezonie. Długa, romantyczna kreacja... nie mogę się doczekać :-)
Bardzo podoba mi sie również sukienka retro, która pojawiła się już w zapowiedzi kolejnego numeru w listopadzie:
Tylko gdzie ja znajdę taką ładną tkaninę Boucle?
Z niecierpliwością czekam na nowy numer w kioskach. W tym miesiącu zakończyła się moja polska prenumerata Burdy. Niestety, w ciągu roku na drodze Polska-Hiszpania zaginęły aż trzy numery. Oczywiście redakcja niezwłocznie wysyłała za każdym razem kolejną kopię, jednak to trochę kłopotliwe, myślę, dla obu stron. Dlatego postanowiłam, że będę kupowała Burdę lokalnie, po hiszpańsku. Zobaczymy to będzie...
Zdjęcia pochodzą se strony www.burdastyle.de
Robótki domowe
Jesień to w Hiszpanii, zwłaszcza północnej, sezon na kasztany. Nasze drzewko, jak zwykle, bardzo obrodziło. Część kasztanów już zjedliśmy, ale resztę trzeba przechować, i to tak, by się nie zepsuły.
Dlatego uszyłam im jutowy worek, z kasztanową etykietką.

Obok młodsza siostrzyczka - woreczek na pestki słonecznika :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































